Wywiad z Girlboss: Anna Dziubek

Wywiady z Girlboss to seria rozmów z inspirującymi kobietami, które prowadzą własne biznesy. Anna Dziubek to projektantka biżuterii, dyrektor artystyczna i właścicielka marki By Dziubeka. Wulkan energii i kobieta sukcesu. Zafascynowana podróżami, z których czerpie inspiracje do pracy. Prywatnie mama nastolatka i pasjonatka uprawy przydomowego ogródka.

Skąd pomysł na założenie marki biżuteryjnej? Czy to jest pierwsza Pani firma, czy może zajmowała się Pani wcześniej czymś innym?

Wszystko zaczęło się od pasji. Tworzenie biżuterii dla siebie i znajomych sprawiało mi wiele radości. Byłam na urlopie macierzyńskim, zajmowałam się moim synem  i okazało się, że zamówień od koleżanek przybywa. Pomyślałam wtedy, że może być to nie tylko hobby, ale sposób na życie. Założenie firmy było również miłą ucieczką od wówczas wykonywanej pracy na etacie, w której nie do końca się realizowałam i do której nie chciałam wracać. Podjęłam decyzję o własnym biznesie i dziś mogę powiedzieć, że był to przełomowy moment mojego życia. 

Jakie było największe wyzwanie, z którym musiała się Pani zmierzyć w trakcie prowadzenia własnej firmy?

Gdy pracujemy u kogoś mamy wszystko podane na tacy. Przygotowane miejsce pracy, zakres obowiązków i odpowiedzialność adekwatną do stanowiska. Czujemy się bezpiecznie. W pracy na własny rachunek jest inaczej. Muszę mieć dużą odporność na stres, tolerancję na ryzyko finansowe, być przywódcą, ale też inspiracją i motywacją dla pracowników i klientów. Własna firma, to z jednej strony przyjemność i satysfakcja, a z drugiej bardzo ciężka praca. Trzeba myśleć o wszystkim od przysłowiowego wkręcenia żarówki na dziale produkcji po wygląd witryny flagowego butiku.  Ta wielozadaniowość i dobre zarządzanie czasem to jedne z najtrudniejszych codziennych wyzwań. 

Gdyby mogła się Pani cofnąć w czasie, co zrobiłaby Pani w swojej marce inaczej?

Czuję się kobietą sukcesu. Przez ostanie lata wspólnie z mężem z którym prowadzę biznes osiągnęliśmy wiele zamierzonych celów. Marka By Dziubeka jest znana i rozpoznawana w Polsce i poza jej granicami. Mamy grono wiernych Klientek, ale też cały czas udaje nam się podbijać serca nowych kobiet, które cieszą się z noszenia naszej biżuterii. Kluczowe decyzje do tej pory udaje na się trafnie podejmować i jeśli coś mielibyśmy zmienić, to są to naprawdę drobiazgi. 

Kiedy poczuła Pani, że to wszystko naprawdę ma sens? Czy był jakiś moment przełomowy? A może od początku działała Pani według z góry określonego planu?

Skrzydeł dodał mi moment w którym mój mąż zrezygnował z dobrze płatnej pracy i postanowił mi pomóc w prowadzeniu biznesu. Wierzył we mnie od samego początku i dodawał mi sił, ale jego decyzja o postawieniu wszystkiego na markę By Dziubeka była dla mnie bardzo ważna. Przełomowym momentem były również nasze pierwsze targi jubilerskie, na których nasza biżuteria z ceramiki była dosłownie rozchwytywana. To były początki naszego silnego rozwoju na rynku biżuteryjnym. 

Czego nie lubi Pani w prowadzeniu firmy?

Jestem urodzoną optymistką. Nie zastanawiam się czy coś lubię, czy nie, tylko po prostu działam. Potencjalny problem może być trampoliną do sukcesu, bo pozwala nam zauważyć w czym powinniśmy być lepsi, co zmienić w sobie lub otoczeniu by wyjść z danej sytuacji zwycięsko. 

Czy zdarzyły się Pani jakieś trudne sytuacje w biznesie wynikające z tego, że jest Pani kobietą? 

Tak, mam takie doświadczenie. Przed laty na targach biżuterii podeszło do mnie dwóch kontrahentów z Mongolii i zapytało mnie, czy mogą rozmawiać z szefem. Zapytałam ich w czym mogę pomóc. Panom nie mieściło się z głowie, że kobieta może zarządzać firmą. Kompletnie nie chcieli ze mną rozmawiać i negocjacje z sukcesem poprowadził mój mąż. Poczułam wtedy, że są miejsca na świecie, gdzie my kobiety jeszcze przez lata nie będziemy mogły swobodnie prowadzić biznesu i być traktowane partnersko. 

Biznes wynikający z pasji, czy z luki na rynku? Jaka jest według Pani lepsza droga do sukcesu i poczucia spełnienia w biznesie?

Każda droga jest dobra. Ważne jest by wstrzelić się w odpowiedni moment. Ja mój biznes założyłam z pasji, ale jednocześnie te kilkanaście lat temu nie mieliśmy w naszym segmencie wielkiej konkurencji. Byliśmy pionierami na rynku biżuterii sztucznej w Polsce. Odpowiedzieliśmy na potrzeby kobiet, które chciały cieszyć się biżuterią na co dzień i nie wydawać na nią fortuny. Spełnienie w biznesie, to moim zdaniem emocje, które szczególnie na początku są ogromną siłą napędową oraz właściwa chwila i atrakcyjny produkt.

Za co ceni Pani swoich pracowników? Z jakimi ludźmi za nic nie mogłaby Pani pracować?

Doceniam pracowitość i kreatywność. Zawsze premiuję osobiste zaangażowanie w naszą markę. Ważna jest dla mnie również pogoda ducha i uprzejmość, bo wierzę, że świat jest piękniejszy, gdy ludzie się uśmiechają. Po tylu latach pracy z ludźmi wiem, że mogę pracować z każdym, kto posiada motywację i chęć do działania. Doświadczenie i umiejętności przychodzą z czasem, ale zapał jest niezbędny, by zacząć. 

Czy są jakieś kobiety biznesu, które Panią inspirują?

Jako 20-latka pracowałam jako przedstawiciel handlowy w firmie Mokate. Jej właścicielka Teresa Mokrysz stworzyła własną markę od zera. Potrafiła tak rozwinąć rodzinny biznes, by znaleźć się w gronie najbogatszych Polek. To, co osiągnęła i jak przez lata kierowała własną firmą to świetna lekcja biznesu nie tylko dla mnie, ale dla wielu kobiet i mężczyzn. Dzięki Pani Teresie zrozumiałam, że wszystko jest w zasięgu ręki.

Co poradziłaby Pani dziewczynom, które chcą wystartować z własną firmą?

Warto zacząć od planu. Trzeba określić swój cel i mocno wierzyć, że da się go zrealizować. Bardzo pomaga wsparcie najbliższych, ale osobista determinacja i pracowitość to podstawa. Własna firma to często praca po kilkanaście godzin dziennie, warto być na to przygotowanym szczególnie na początku. To co ważne moim zdaniem, to nieoglądanie się na innych i realizacja własnych pomysłów. Patrz na siebie i idź do przodu – to moja najważniejsza rada, z której sama na co dzień korzystam.