Spowiedź “oszustki”

Całe życie oszukiwałam. Myślałam, że innych, okazało się, że…siebie. Odkąd pamiętam każdy sukces, jaki osiągnęłam, uważałam za splot szczęśliwych okoliczności nigdy zaś za efekt włożonego wysiłku i własnej pracy. Skutek był taki, że zamiast cieszyć się z pozytywnych zmian w moim życiu, bałam się, że szczęście któregoś dnia mnie opuści, a  moi przełożeni zorientują się, że dotychczasowe sukcesy to czysty przypadek.

Syndrom oszusta

Pewnego dnia zwierzyłam się przyjaciółce z moich wątpliwości. „Masz syndrom oszusta”- skwitowała krótko. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym określeniem, dlatego  postanowiłam przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu. Pierwsza ciekawostka, na którą natknęłam się w Internecie, to fakt, że znajduję się w całkiem doborowym towarzystwie. Podobno ma go Emma Watson, Maryl Streep czy Kate Winslet.

Same kobiety. Czy to przypadek, czy rzeczywiście nasza płeć jest bardziej podatna na syndrom oszusta pytam psycholog ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach dr hab. n. med. Monikę Bąk-Sosnowską.

Pierwsze doniesienia na temat lęku przed sukcesem – bo tak fachowo nazywa się syndrom oszusta – faktycznie podkreślały głównie występowanie problemu u kobiet. Wiązano to z wpływem maskulinistycznej kultury, która tworzy oczekiwane wzorce zachowań dla obu płci, kobietom przypisując raczej zajmowanie się domem i dziećmi. Z tego powodu, kobieta mogła czuć się nieadekwatnie wychodząc ze stereotypowej roli. – przyznaje dr hab. Monika Bąk-Sosnowska

Dziś na plan pierwszy wysuwają się jednak: zaniżona samoocena i  nieoczekiwana pozytywna zmiana w życiu – np. awans.

W pierwszym przypadku przyczyna jest wewnętrzna, związana z cechami osobowości danej osoby, historią jej życia, czynnikami społeczno-kulturowymi, w których żyje. Osoba mimo obiektywnych sukcesów nie potrafi ich docenić, wciąż podnosi sobie poprzeczkę. W drugim przypadku osoba znajduje się w sytuacji nagłej korzystnej zmiany swojego statusu, której albo się nie spodziewała, albo nie miała czasu się na nią przygotować. Potocznie mówi się czasem, że ktoś nie dorasta do swojej roli, albo nie umie się odnaleźć na danym stanowisku. Może temu towarzyszyć poczucie, że nie zasłużyło się na tę zmianę, że nie sprosta się oczekiwaniom innych wynikającym z tej zmiany –tłumaczy psycholog.

Syndrom oszusta nie jest problemem samych kobiet

Okazuje się  również, że syndrom oszusta wcale nie jest zarezerwowany tylko dla jednej płci.  Mężczyźni także doświadczają tego syndromu. Podobno rzadziej, choć szacunki mogą być zaniżone. Panowie bowiem niechętnie dzielą się swoimi obawami z otoczeniem.

Dobra wiadomość jest taka, że syndrom oszusta można pokonać. A nawet należy, bo brak wiary w siebie może skutecznie utrudnić życie i spowodować, że nie wykorzystamy tkwiącego w nas potencjału.

Jak walczyć z naszymi obawami?

Jeżeli problem nie jest nadmiernie nasilony warto popracować nad sobą, by przekonać swojego wewnętrznego krytyka, że jest się odpowiednią osobą na właściwym miejscu. Można np. wypisać wszystkie argumenty przemawiające za tym, że jesteśmy dobre w tym, co robimy. Spojrzeć na siebie bardziej życzliwie niż dotychczas. Przypomnieć sobie wszystkie swoje życiowe osiągnięcia i umiejętności. Nie zaszkodzi też pozytywny feedback od osób, które znamy i którym ufamy. Ważne, by były to osoby które nam dobrze życzą i są z nami szczere.

A co jeżeli problem nie znika?

Nie bójmy się skorzystać z pomocy specjalisty. Rozmowa z psychoterapeutą czy wizyta u psychiatry, jeśli dodatkowo przez dłuższy czas utrzymuje się obniżony nastrój, może być najlepszym wyjściem z sytuacji – zachęca dr hab. Monika Bąk-Sosnowska.

Mój przykład pokazuje, że czasami wystarczy samo uświadomienie sobie, że coś takiego, jak syndrom oszusta istnieje i jest dość powszechny. Nazwanie złych emocji  i zrozumienie ich mechanizmu to sprawdzony sposób na oswojenie swoich strachów.

Jeżeli chcesz sprawdzić czy was też dopadł syndrom oszusta możecie rozwiązać test. 

Słyszałaś wcześniej o syndromie oszusta? Może sama się z nim zmagasz?