Marketingowe grzechy przedsiębiorcy

Każda z nas ma na swoim koncie sporo błędów. O jedno zdanie za dużo. Nieprzemyślana decyzja. Bezsensownie wydane pieniądze. W życiu pewne błędy można przeboleć. W biznesie niekoniecznie, dlatego lepiej uczyć się na cudzych i wyciągać wnioski. Zacznijmy od tych marketingowych.

Grzech 1: Inni mają Facebooka? Ja też założę!

Twoja mama też używała stwierdzenia “Jak on by skoczył w ogień, to Ty też?”, kiedy chciałaś naśladować koleżanki? Mama jak to mama, rację ma. A zasada o nie naśladowaniu ślepo cudzych działań świetnie sprawdza się również w biznesie.
Być może Cię zaskoczę, ale nie każdy biznes musi mieć Instagrama. Co więcej, nie każdy musi mieć fanpage na Facebooku! To, że wszyscy inni mają i zakładają, to wcale nie oznacza, że robią dobrze. I przede wszystkim, że te działania są odpowiednie dla Ciebie.

Wskazówka: zanim zdecydujesz się na kolejny kanał komunikacji albo próbę dotarcia do nowej grupy docelowej, zastanów się, do czego ma Ci to służyć.  Masz firmę sprzątającą? Instagram raczej się nie sprawdzi. Chcesz założyć kanał na Youtube, ale gdyby ktoś Ci kazał teraz wymyślić 10 tematów na filmy, to w Twojej głowie jest czarna dziura? Sama widzisz. Lepiej korzystać z mniejszej liczby narzędzi, ale robić to naprawdę skutecznie, niż robić wszystko tak jak inni i nie mieć żadnych efektów.

Grzech 2: Ślepe podążanie za trendami

Niektórzy przedsiębiorcy w śledzeniu trendów i nowości radzą sobie lepiej niż niejeden marketingowiec. Naprawdę! Niestety najczęściej jest to jeszcze mniej przemyślane, niż zakładanie fanpage bez konkretnego celu, czy pomysłu. Pamiętasz moment, w którym Instagram wprowadził możliwość zadawania pytań? Użytkownicy zalali nas stories z użyciem tej naklejki. I o ile jeszcze te pytania się pojawiały ( i były mądre – a umówmy się, nie zawsze były), to jeszcze nie ma tragedii. Ale uwierz mi, wrzucanie ciągle okienka “Zadaj mi pytanie” bez udostępniania jakiejkolwiek odpowiedzi (jakby tych pytań nie było w ogóle…) nie wygląda dobrze. Drugim moim ulubionym przykładem tego grzechu jest promowanie się “na motywację”. Nieważne, czy jesteś trenerką personalną, dietetyczką, kosmetyczką, czy prawniczką. Wszystko da się przerobić na nostalgiczny wpis o sukcesie, wyrzeczeniach i ciężkiej pracy. Wszystko, uwierz mi. Tylko to wcale nie oznacza, że Twoich klientów to obchodzi i dzięki temu więcej sprzedasz.

Wskazówka: Zanim wykorzystasz nową funkcję, naklejkę, styl montowania filmików, aplikację itp. zastanów się, czy to naprawdę pasuje do Twojego biznesu. Jeżeli chcesz być postrzegana, jako poważny ekspert, to używanie gifów z jednorożcem się z tym gryzie. Tak wiem, mi też jest z tego powodu przykro. Nowości i trendy są fajne, ale to strategiczne działania mają sens na dłuższą metę, dlatego filtruj to, co się pojawia na rynku i szukaj sposobu na zaadaptowanie tego do Twojej rzeczywistości. A jeśli już mówimy o strategii…

Grzech 3: Strategia? Po co mi strategia?

Strategia to absolutna podstawa. Jak Amen w pacierzu. To ona nadaje szkielet Twoim działaniom. Niestety bardzo wiele osób:
a) nie wie, czym jest strategia i po co ją tworzyć
b) uważa, że nie potrzebuje strategii
c) ma strategię, ale kompletnie z niej nie korzysta.

Bez strategii nie wiesz, kto jest Twoją grupą docelową. Bez strategii nie wiesz, po jakie narzędzia sięgać. Bez strategii marnujesz pieniądze i czas na działania, które nie mają sensu. Kropka.

Wskazówka: Jeśli jeszcze nie masz strategii, to lepiej nawet się nie przyznawaj. Żartuję 🙂 Ale wiesz już, za co warto się zabrać w najbliższym czasie. A jeśli potrzebujesz pomocy, to daj znać. Chętnie pomożemy!

Grzech 4: Przepłacanie/Przesadne oszczędzanie na działaniach marketingowych

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nawet jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej. Nie inaczej jest w przypadku marketingu. Możemy wyróżnić dwa typ błędów popełnianych przez wielu przedsiębiorców.

Pierwszy to przepłacanie. Zaskoczona? Tak, można wydać na marketing za dużo i bezsensownie. Często wynika to ze wszystkich powyższych grzechów. Płatne reklamy w social media? Nie muszą kosztować fortuny, żeby były skuteczne. Gadżety firmowe? Będą dobre, o ile będą przemyślane. I wcale nie muszą być tymi najdroższymi. Kreatywność jest warta znacznie więcej, niż zamówienie super-drogich firmowych długopisów, bo skoro są drogie, to znaczy że będą najlepsze.

Drugi błąd to przesadne oszczędzanie. Brak inwestowania w marketing może być równoznaczny z brakiem marketingu. Niechęć do zapłacenia za lepsze grafiki, jakościowy druk, czy funkcjonalną stronę może się odbić podwójnie.  Wiem, że w ramach oszczędności (szczególnie na początku), starasz się pewnie robić sama wszystko, co tylko się da. I niestety bardzo często do tego “wszystko co się da” zalicza się właśnie marketing. A nie bez powodu są ludzie, którzy się specjalizują tylko w tym.

Wskazówka: znajdź złoty środek 🙂 Nie wydawaj bezsensownie pieniędzy na wszystko, co tylko się da, ale też nie bój się zapłacić za lepsze zdjęcia, ładną stronę, czy dobre teksty. Kluczem do wszystkiego jest przemyślana strategia. To ona pomoże Ci wybrać odpowiednie rozwiązania. Nie bój się też radzić specjalistów. Czasami szkolenie, czy indywidualna konsultacja wystarczą, żeby podnieść Twoje własne kompetencje marketingowe, a zaoszczędzone pieniądze będziesz mogła zainwestować chociażby w płatne reklamy.

Na spowiedź z powyższych grzechów nie liczę :), ale jeżeli masz na swoim koncie jakieś inne lub takie, co do których nie jesteś pewna, czy są grzechami – daj znać! A jeśli uważasz, że Twoje znajome mają problem z którymś z powyższych grzechów, podziel się z nimi tym artykułem!