Mamy plan, ale nie wychodzi, co dalej?

Ciągle w niedoczasie i ciągle coś do zrobienia. Posiedzę i odsapnę, nic się nie stanie, jeśli dziś już nic nie zrobię…

Zdarzają się i takie chwile w życiu każdej kobiety. Siadamy i niby mamy odpocząć, ale ciągle za nami chodzi to, że czegoś nie zrobiłyśmy. Zamiast odpoczywać, zamęczamy się tym, że przecież pranie warto byłoby wstawić, zacząć kolejny projekt. Że to, że tamto, że książkę ambitną przeczytać, że notatki posegregować wreszcie. Nie ma ani działania, ani prawdziwego odpoczynku. Jeśli zdarza nam się taka sytuacja od wielkiego dzwonu to nie ma powodu do zmartwień, ale jeśli ten wielki dzwon jest dwa, czy trzy razy w tygodniu, to tu już trzeba się nam tym zastanowić.

Zasada 15 minut

Dobrze wdrożyć w takiej sytuacji zasadę piętnastu minut*. Zamiast spoglądać na to, że książki leżą wszędzie, tylko nie tam, gdzie byś chciała, warto szybko przeliczyć, czy ich przełożenie zajmie Ci więcej niż kwadrans. Jeśli nie, bez większego zastanowienia po prostu je przełóż. W sytuacji, gdy masz do kogoś zadzwonić i ma to być krótka, zwięzła rozmowa, która na pewno nie zajmie więcej niż 15 minut po prostu dzwoń. Sprawdzić skrzynkę mailową, załadować zmywarkę, nastawić pranie, cokolwiek. Jeśli widzisz, że nie zajmie Ci to więcej niż kwadrans, po prostu to zrób. Zamiast ciągłego zadręczania się, że na nic poza pracą nie masz czasu, a i z rzeczami w pracy nie zawsze idzie tak, jakbyś chciała, dzięki ZASADZIE PIĘTNASTU MINUT  możesz ogarnąć sobie fajnie świat.

Często jest tak, że zamiast coś zrobić, myślisz o tym, że trzeba to zrobić i za nic nie jesteś w stanie się za to zabrać, bo to zajmie całą godzinę albo dwie. W takiej sytuacji, warto pomyśleć, że popracuję przez kwadrans, a po kwadransie robota najczęściej już sama będzie paliła się w rękach.

Z jednej strony to tak niewiele, ale z drugiej…

Piętnaście minut z jednej strony to dostatecznie mało, by nie popaść w zniechęcenie, a z drugiej strony wystarczająco dużo, by coś sensownego ogarnąć. Także zamiast ciągle zachodzić w głowę, jak znaleźć na wszystko czas, jak wszystko ze sobą pogodzić, warto uzbroić się w zegarek i odliczać swoje piętnaście minut do lepiej zorganizowanego życia.  

Strofujesz samą siebie, że nie masz czasu na ćwiczenia – piętnaście minut spaceru, jogi, czy pajacyków w połączeniu z inną aktywnością w domu na macie będzie idealną opcją. W dodatku taki kwadrans może się wydarzyć więcej niż raz w ciągu całego dnia.

Nie zawsze trzeba przeskakiwać przepaść, czyli ćwiczyć po dwie godziny dziennie, sprzątać dom przez całą sobotę albo spędzać całe popołudnia na robieniu czegoś do pracy. Oczywiście, można pracować popołudniami, można spędzić cały dzień na sprzątaniu i można siedzieć i nic nie robić. Jeśli jednak to koliduje z Twoimi planami podboju świata, to warto pomyśleć o małych krokach w postaci piętnastu minut. Bo jak doskonale wiesz, nie od razu Rzym zbudowano, a dzięki robieniu czegoś, zamiast myślenia o czymś, osiągniesz o wiele więcej i to o wiele szybciej.

 

*W różnych artykułach możecie się spotkać z zasadą pięciu, dziesięciu minut, u mnie zupełnie ta zasada się nie sprawdziła, bo ciągle brakowało mi paru minut, a KWADRANS wydaje mi się perfekcyjny, ale to już zależy od indywidualnych potrzeb. Dajcie znać, czy kwadrans się u Was sprawdził.