Jak feminatywy kształtują świadomość i nasze szanse zawodowe

Feminatywy wciąż wzbudzają duże emocje, chociaż na szczęście coraz więcej z nas nie boi się mówić o swoich zawodach w żeńskiej formie. Niestety i tak dość często można spotkać kobiety, które wstydzą się żeńskich nazw zawodów i profesji lub używają ich bardzo wybiórczo.

Psucie języka czy powrót do korzeni?

Niektórzy uważają, że feminatywy są niepotrzebne, a do tego psują język polski. Często zapominamy, że to język jest dla nas, a nie odwrotnie. Języki zawsze są żywym tworem, który przystosowuje się do aktualnych potrzeb i zmian społecznych. A w ciągu ostatnich 100 lat tych zmian zaszło bardzo dużo. Przede wszystkim możemy pracować w dowolnych zawodach, o czym nasze prababki mogły tylko pomarzyć. Do tego powstało mnóstwo nowych profesji, które potrzebują swoich nazw i nie ma żadnego powodu, by były orientowane wyłącznie na mężczyzn.

Warto wiedzieć, że na to wszystko zwracano uwagę już pod koniec XIX wieku, gdy w słownikach zaczęły pojawiać się feminatywy, a w gazetach można było przeczytać wiele artykułów o dyskryminacji językowej kobiet. Czasami można dojść do wniosku, że kobiety pracujące w pierwszej połowie XX wieku odważniej używały żeńskich nazw niż teraz. Feminatywy nie są więc niczym nowym, to powrót do korzeni.

Utrwalajmy dobre wzorce

Jeśli chcemy zapewnić widoczność kobietom w świecie biznesu używanie feminatywów to wręcz konieczność. Oczywiście, jeśli nie jesteś do nich przyzwyczajona nic na siłę, daj sobie czas, wszystko jest wyłącznie kwestią osłuchania.

Inną ważną rzeczą w tym wszystkim jest utrwalanie postaw wśród najmłodszych. Język naprawdę kształtuje naszą świadomość i postrzeganie świata. Małe dziewczynki gdy słyszą, że wysokie stanowiska mają wyłącznie męskie nazwy, nie utożsamiają ich ze sobą. Jeśli mówisz do dziecka, że idziecie do lekarza, w wyobraźni widzi ono mężczyznę, a przecież chcemy, aby dziewczynki też marzyły o dowolnych stanowiskach, prawda? Kształtowanie od najmłodszych lat świadomości, że mamy wokół siebie również polityczki, profesorki, pilotki czy prezydentki rozwija i zapobiega wykluczeniu z dziecięcych marzeń tych profesji, gdzie używa się zazwyczaj formy męskiej.

Tutaj wszystko zależy od nas

Kształtowanie odpowiednich postaw językowych może nam przynieść wiele korzyści, teraz i w przyszłości. Utrwalenie w społeczeństwie przekonania, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają swoje odpowiedniki nazw zawodów, gwarantuje nam większą widoczność i niweluje wiele stereotypów, które przeszkadzają w karierze zawodowej.

Obawiasz się, że nie zostaniesz potraktowana poważnie, mówiąc o sobie psycholożka, socjolożka czy pilotka? Osoby, którym zależy na podtrzymaniu męskiej dominacji w języku i społeczeństwie chcą, żebyś właśnie tak myślała. Samo założenie, że używanie żeńskich nazw podważa Twoje kompetencje, jest dyskryminacją. Bo dlaczego to męskie nazwy mają być wiążące i kojarzące się z profesjonalizmem, a żeńskie nie? Przecież obecnie mamy więcej lekarek niż lekarzy, więcej nauczycielek akademickich niż nauczycieli, a także stanowczą przewagę psycholożek niż psychologów. Założenie, że żeńskie nazwy brzmią niepoważnie, wynika z przypisywania kobietom wielu dyskryminujących cech, takich jak infantylność, nadmierna wrażliwość czy brak decyzyjności. Jednak rezygnacja z żeńskich nazw nie rozwiązuje problemu, a tylko go utrwala. To odwaga w pokazywaniu, że kobiety na wysokich stanowiskach są profesjonalistkami, może zmienić obraz wielu zawodów.