9 pytań do Girlboss: Ewa Gadomska

9 pytań do Girlboss to cykl wywiadów, w których Kobiety sukcesu otwierają się i dzielą z nami swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Pierwszą Szefową, która odpowiedziała na nasze pytania nie mógł być nikt inny tylko Ewa Gadomska. Założycielka firmy Mindsupporters oraz pomysłodawczyni całego projektu Girlboss.in

Największe wyzwanie, z którym musiałam się zmierzyć w biznesie to:

przetrwanie słabych finansowo momentów. Miałam ich kilka, na początku prowadzenia swojej pierwszej firmy. Może to zabrzmi banalnie, ale czasem po prostu trzeba przeczekać trudne momenty. Łatwo mi to mówić z perspektywy czasu, wtedy jednak nie było tak kolorowo.

Za swoje największe zawodowe osiągnięcie uważam:

to jest chyba mój kłopot. Nie traktuję firmy, klientów, projektów w kategoriach sukcesów. To są zadania, które realizuję. Kończę projekt, świętuję i przechodzę do następnego. Ale jeśli miałabym podać największe osiągnięcie, to byłaby to całkiem dobrze działająca firma, wartościowi klienci, którzy w większości stali się dla mnie bliscy.

Trudna sytuacja zawodowa, która przydarzyła mi się przez to, że jestem kobietą:

Kiedyś, jeszcze podczas studiów, poszłam na spotkanie z potencjalnym klientem. Typowy “pan dyrektor” siedzący za wielkim biurkiem, w wielkim fotelu. Zanim zaczęliśmy rozmowę zapytał mnie ile mam lat i jakie studia skończyłam, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. I skwitował mnie słowami: co ty dziewczynko wiesz o życiu. Wyszłam stamtąd, wkurzona jak nigdy wcześniej i wtedy sobie obiecałam, że NIGDY WIĘCEJ, NIKT MNIE TAK NIE POTRAKTUJE. Od tamtego czasu, zresztą, wybieram sobie klientów. Jeśli nie ma “chemii” na początku współpracy, to się na nią nie decyduję. Ta możliwość, to chyba to, co najbardziej lubię w prowadzeniu swojej firmy.

W prowadzeniu firmy najbardziej nie lubię:

nic trudnego – papierologii. Ale, na szczęście, to coś co można oddelegować.

Cechy, które najbardziej cenię u swoich pracowników to:

systematyczność, konsekwencja, kreatywność i bycie w porządku. My się, po prostu, bardzo lubimy. Nie wyobrażam sobie kiepskiej atmosfery w zespole, z który się codziennie pracuje. To się nie może udać.

Rada, którą chciałabym usłyszeć na początku swojej drogi biznesowej to:

właściwie to dałabym sobie dwie (właściwie zapewnienia niż rady): pierwsza to “pamiętaj, dlaczego zaczęłaś i się nie poddawaj”, a druga “spokojnie, pieniądze zawsze się dadzą jakoś zorganizować”.

Do ciągłego rozwijania mojego biznesu najbardziej inspiruje mnie:

inspiracja sugeruje coś płynącego z otoczenia, a mnie najbardziej stymuluje do rozwoju firmy moja osobowość i potrzeba kreatywności oraz ciągłych zmian. Od kilku lat mam “złoty zeszyt”, w którym zapisuję wszystkie pomysły. Te, które wytrzymują próbę czasu i wątpienia – wdrażam. Niektóre, nadal czekają na swój moment.

Kobieta biznesu, którą najbardziej podziwiam to:

moja Mama. Ona od zawsze miała swoją firmę, ona wpoiła mi silną potrzebę niezależności. Zresztą, nie tylko mnie. Mój brat założył pierwszą firmę w dniu 18 urodzin. Także, to chyba u nas rodzinne. Dzięki Mamo. Tato, Tobie również dziękuję. Oboje pokazaliście mi, że mężczyzna może wspierać kobietę w realizacji celów bez zazdrości, walki – tak po prostu.

Hasło motywacyjne, które powiesiłabym nad biurkiem to:

nie tyle motywacyjne, co bardziej hasło, o którym w biznesie często się zapomina: collaboration over competition. Więcej możemy zyskać współpracując, niż konkurując. Serio. Sprawdziłam wielokrotnie.